A jednak tak się stało

Pewnego ranka przyszedł oznajmić mi triumfująco, że udało mu się stworzyć sanktuarium. Najpierw pomyślałem, że przeprowadził swoje doświadczenie u siebie w mieszkaniu, w kącie pokoju, w którym gromadził książki i fajki, między dwoma parawanami. Było to z pewnością nieostrożne z jego strony, ale bez wielkich konsekwencji. Kiedy powiedział mi, z jak największym spokojem, że otworzył swoje „sanktuarium” w gęstym, zarośniętym i mało uczęszczanym miejscu w Lasku Bulońskim, między Ogrodem Botanicznym i Zoologicznym, a jeziorem, wpadłem w panikę. Oszalał pan! – krzyknąłem. – Jeśli na nieszczęście naprawdę udało się panu odtworzyć procedurę zakazu, niewinni spacerowicze, którzy przekroczą pana granice, ryzykują… Zaraz! zaraz! – odezwał się Walter. – Bądźmy logiczni. Musi pan przyznać, że jest jednak dużo bardziej interesujące i przekonywające sprawdzić skuteczność fal abstrakcyjnych wybierając do tego celu raczej kawałek publicznego parku, niż szafę w moim mieszkaniu. Najchętniej otworzyłbym sobie „sanktuarium” na Polu Marsowym czy w parku Tuileries, w publicznej kabinie telefonicznej lub w stacji metra: dowód, którego szukam byłby jeszcze bardziej widoczny. Ale przecież nie mogę oddać się pośrodku tłumu komediowym gestom konsekracji, inaczej wzięto by mnie za wariata. Potrzebne mi więc było miejsce publiczne bardzo uczęszczane w pewnych godzinach, i zarazem puste w momencie, kiedy będę potrzebował chwili samotności, by dopełnić odpowiednich ceremonii. Dlatego w końcu wybrałem ten zakrzewiony zakątek Lasku Bulońskiego… Wystarczy teraz poczekać na dalszy ciąg wydarzeń, by przekonać się, czy rzeczywiście posiadłem władzę maga!

Cześć, mam na imię Oktawia i zapraszam Cię do lektury mojego bloga. Jestem hobbystką i takie tematy właśnie będą się tu pojawiać. Mam nadzieję, że mój styl przypadnie Ci do gustu 😉

A jednak tak się stało

Pewnego ranka przyszedł oznajmić mi triumfująco, że udało mu się stworzyć sanktuarium. Najpierw pomyślałem, że przeprowadził swoje doświadczenie u siebie w mieszkaniu, w kącie pokoju, w którym gromadził książki i fajki, między dwoma parawanami. Było to z pewnością nieostrożne z jego strony, ale bez wielkich konsekwencji. Kiedy powiedział mi, z jak największym spokojem, że otworzył swoje „sanktuarium” w gęstym, zarośniętym i mało uczęszczanym miejscu w Lasku Bulońskim, między Ogrodem Botanicznym i Zoologicznym, a jeziorem, wpadłem w panikę. Oszalał pan! – krzyknąłem. – Jeśli na nieszczęście naprawdę udało się panu odtworzyć procedurę zakazu, niewinni spacerowicze, którzy przekroczą pana granice, ryzykują… Zaraz! zaraz! – odezwał się Walter. – Bądźmy logiczni. Musi pan przyznać, że jest jednak dużo bardziej interesujące i przekonywające sprawdzić skuteczność fal abstrakcyjnych wybierając do tego celu raczej kawałek publicznego parku, niż szafę w moim mieszkaniu. Najchętniej otworzyłbym sobie „sanktuarium” na Polu Marsowym czy w parku Tuileries, w publicznej kabinie telefonicznej lub w stacji metra: dowód, którego szukam byłby jeszcze bardziej widoczny. Ale przecież nie mogę oddać się pośrodku tłumu komediowym gestom konsekracji, inaczej wzięto by mnie za wariata. Potrzebne mi więc było miejsce publiczne bardzo uczęszczane w pewnych godzinach, i zarazem puste w momencie, kiedy będę potrzebował chwili samotności, by dopełnić odpowiednich ceremonii. Dlatego w końcu wybrałem ten zakrzewiony zakątek Lasku Bulońskiego… Wystarczy teraz poczekać na dalszy ciąg wydarzeń, by przekonać się, czy rzeczywiście posiadłem władzę maga!

Cześć, mam na imię Oktawia i zapraszam Cię do lektury mojego bloga. Jestem hobbystką i takie tematy właśnie będą się tu pojawiać. Mam nadzieję, że mój styl przypadnie Ci do gustu 😉