Cyfra ostateczna

Zamiast uczyć się, jak można zdjąć urok, który chroni dane sanktuarium, czytelnik wolałby może dowiedzieć się, w jaki sposób się sanktuarium „zamyka”, jak można je poświęcić samemu sobie. Czasami jest konieczne, a zawsze przyjemne móc schronić się w jakimś niedostępnym miejscu, gdzie człowiek czuje się naprawdę u siebie, osłonięty przed niedyskrecją, natrętnym najściem czy obcą napaścią: jednym słowem prawdziwie bezpieczne miejsce! Oczywiście celem moim nie jest wyjawianie sekretów wyższej magii, z jakimi lepiej nigdy lekkomyślnie nie igrać. Ale nie widzę nic złego w tym, by zadowolić ciekawość uczciwego człowieka, który pragnie czasami być sam. Odi profanum vulgus et arceo… Idąc przykładem Horacego, oto jakich zabiegów należy dokonać, jeśli chce się poświęcić sobie samemu własne sanktuarium: O wybranej porze pierwszej kwadry Księżyca (szukać w astrologicznym aspectorium daty i godziny najbardziej korzystnych dla operacji tego typu), w określonym dniu i godzinie (określonych zgodnością między profilem astralnym konsekratora i osobowościami tych spośród 72 geniuszy stołu kabalistycznego, którzy tego właśnie dnia, o tej godzinie i w tym miejscu na nią wpłyną), obejść siedem razy miejsce, które ma być poświęcone, zaczynając od północy i idąc w kierunku wskazówek zegara. (Długość kroku musi być stała i zgodna ze złotą liczbą indywidualną konsekratora). Powierzchnia sanktuarium – niezależnie od tego, czy jest mała czy duża – musi wyrażać zawsze cyfrę ostateczną, to znaczy – cyfrę, która pomnożona przez obojętnie jaką inną cyfrę daje zawsze 9, gdy zlicza się razem elementy otrzymanego wyniku. (Przykłady:

9×7 = 63 = 9 9×4 = 36 = 9 9×9 = 81=9 9×3 = 27 = 9 9 x 100 = 900 = 9).

Cześć, mam na imię Oktawia i zapraszam Cię do lektury mojego bloga. Jestem hobbystką i takie tematy właśnie będą się tu pojawiać. Mam nadzieję, że mój styl przypadnie Ci do gustu 😉

Cyfra ostateczna

Zamiast uczyć się, jak można zdjąć urok, który chroni dane sanktuarium, czytelnik wolałby może dowiedzieć się, w jaki sposób się sanktuarium „zamyka”, jak można je poświęcić samemu sobie. Czasami jest konieczne, a zawsze przyjemne móc schronić się w jakimś niedostępnym miejscu, gdzie człowiek czuje się naprawdę u siebie, osłonięty przed niedyskrecją, natrętnym najściem czy obcą napaścią: jednym słowem prawdziwie bezpieczne miejsce! Oczywiście celem moim nie jest wyjawianie sekretów wyższej magii, z jakimi lepiej nigdy lekkomyślnie nie igrać. Ale nie widzę nic złego w tym, by zadowolić ciekawość uczciwego człowieka, który pragnie czasami być sam. Odi profanum vulgus et arceo… Idąc przykładem Horacego, oto jakich zabiegów należy dokonać, jeśli chce się poświęcić sobie samemu własne sanktuarium: O wybranej porze pierwszej kwadry Księżyca (szukać w astrologicznym aspectorium daty i godziny najbardziej korzystnych dla operacji tego typu), w określonym dniu i godzinie (określonych zgodnością między profilem astralnym konsekratora i osobowościami tych spośród 72 geniuszy stołu kabalistycznego, którzy tego właśnie dnia, o tej godzinie i w tym miejscu na nią wpłyną), obejść siedem razy miejsce, które ma być poświęcone, zaczynając od północy i idąc w kierunku wskazówek zegara. (Długość kroku musi być stała i zgodna ze złotą liczbą indywidualną konsekratora). Powierzchnia sanktuarium – niezależnie od tego, czy jest mała czy duża – musi wyrażać zawsze cyfrę ostateczną, to znaczy – cyfrę, która pomnożona przez obojętnie jaką inną cyfrę daje zawsze 9, gdy zlicza się razem elementy otrzymanego wyniku. (Przykłady:

9×7 = 63 = 9 9×4 = 36 = 9 9×9 = 81=9 9×3 = 27 = 9 9 x 100 = 900 = 9).

Cześć, mam na imię Oktawia i zapraszam Cię do lektury mojego bloga. Jestem hobbystką i takie tematy właśnie będą się tu pojawiać. Mam nadzieję, że mój styl przypadnie Ci do gustu 😉