Jedyną wadą różdżki jest to, że jest ona absolutnie dokładna

Dlatego też lepiej jest czasami pracować na planie, niż w terenie. Promień, który przechodził przez domek nie umknąłby mojej uwadze, gdybym przeprowadził moje radiestetyczne badanie na planie. Podczas gdy na miejscu, mimo że moje badanie było bardzo drobiazgowe i byłem przekonany, że przeprowadziłem moją różdżkę wszędzie, przechodziłem w rzeczywistości za każdym razem (czasami w odległości zaledwie kilku centymetrów) obok trasy promienia, który przed chwilą uderzył moją znajomą dokładnie w linii prostej, z precyzją godną lasera. Aby móc trafić na niego, powinienem był szukać dokładnie na tej wysokości, na jakiej przebiegał. Do tej pory omijałem go stale z prawej czy z lewej strony, i przede wszystkim badałem za wysoko lub za nisko. Gdyż – dziwny szczegół – ten niewidzialny promień przechodził przez pokój poziomo, na wysokości 50 cm nad podłogą, to znaczy dokładnie na wysokości materaca, na którym co noc moi przyjaciele walczyli z bezsennością. Podczas badania przesunąłem moją różdżkę najpierw przy samej podłodze, następnie ponad łóżkiem, nie zahaczając o żadną podejrzaną falę. Odpowiednia wysokość była wysokością, na której znajdowała się młoda kobieta w chwili, gdy odczuła niewytłumaczalne uderzenie. Wiedząc to, bez trudności już mogłem przy pomocy różdżki prześledzić z absolutną precyzją trasę owego promienia, przechodzącego w linii prostej przez cały dom wzdłuż osi Północny Wschód-Południowy Zachód, na wysokości 50 cm ponad podłogą, napiętego jak niewidzialna nić, i którego średnica przekroju nie przekraczała 2 do 3 mm.

Cześć, mam na imię Oktawia i zapraszam Cię do lektury mojego bloga. Jestem hobbystką i takie tematy właśnie będą się tu pojawiać. Mam nadzieję, że mój styl przypadnie Ci do gustu 😉

Jedyną wadą różdżki jest to, że jest ona absolutnie dokładna

Dlatego też lepiej jest czasami pracować na planie, niż w terenie. Promień, który przechodził przez domek nie umknąłby mojej uwadze, gdybym przeprowadził moje radiestetyczne badanie na planie. Podczas gdy na miejscu, mimo że moje badanie było bardzo drobiazgowe i byłem przekonany, że przeprowadziłem moją różdżkę wszędzie, przechodziłem w rzeczywistości za każdym razem (czasami w odległości zaledwie kilku centymetrów) obok trasy promienia, który przed chwilą uderzył moją znajomą dokładnie w linii prostej, z precyzją godną lasera. Aby móc trafić na niego, powinienem był szukać dokładnie na tej wysokości, na jakiej przebiegał. Do tej pory omijałem go stale z prawej czy z lewej strony, i przede wszystkim badałem za wysoko lub za nisko. Gdyż – dziwny szczegół – ten niewidzialny promień przechodził przez pokój poziomo, na wysokości 50 cm nad podłogą, to znaczy dokładnie na wysokości materaca, na którym co noc moi przyjaciele walczyli z bezsennością. Podczas badania przesunąłem moją różdżkę najpierw przy samej podłodze, następnie ponad łóżkiem, nie zahaczając o żadną podejrzaną falę. Odpowiednia wysokość była wysokością, na której znajdowała się młoda kobieta w chwili, gdy odczuła niewytłumaczalne uderzenie. Wiedząc to, bez trudności już mogłem przy pomocy różdżki prześledzić z absolutną precyzją trasę owego promienia, przechodzącego w linii prostej przez cały dom wzdłuż osi Północny Wschód-Południowy Zachód, na wysokości 50 cm ponad podłogą, napiętego jak niewidzialna nić, i którego średnica przekroju nie przekraczała 2 do 3 mm.

Cześć, mam na imię Oktawia i zapraszam Cię do lektury mojego bloga. Jestem hobbystką i takie tematy właśnie będą się tu pojawiać. Mam nadzieję, że mój styl przypadnie Ci do gustu 😉