Promień brał swój początek w jednym z rogów małego pokoju

Przechodził przez szafę ustawioną w przeciwległym rogu, następnie przez ścianę, grubą na 40 cm, przedostawał się do pokoju moich przyjaciół, przechodził tuż nad ich łóżkiem, na skos, to znaczy – trafiał pierwszego napotkanego śpiącego na wysokości głowy, a drugiego na wysokość dołka żołądkowego, po czym zamierał w kaloryferze centralnego ogrzewania umocowanym na ścianie, który z pewnością grał rolę uziemienia. Promień nie wydostawał się z domu. Postanowiłem sprawdzić, skąd się w domu brał. Stwierdziłem, że wystrzeliwuje ze stoku w angielskim podwórku. Aby się go pozbyć, należało albo unieszkodliwić jego źródło, albo odesłać go do ziemi, zanim dostanie się do wnętrza domu. To drugie rozwiązanie było oczywiście prostsze. I je właśnie wybraliśmy. Na paliku wbitym w stok w miejscu, z którego wychodził promień, nawinęliśmy przewód z czerwonej miedzi (zwany elektrolitycznym) o przekroju 10 czy 12 mm, tak aby utworzyć 7 spiral (czy to w Nauce, Symbolice czy też Magii, cyfra 7 ma zawsze duże znaczenie i jest zawsze skuteczna), przy czym ostatnia spirala kończyła się uziemieniem. W ten sposób promień, złapany w pułapkę zwojów, zamiast przechodzić przez dom został odesłany, zanim nawet zdążył zaszkodzić jego mieszkańcom, do głębokości, z których pochodził. Moi znajomi mogą teraz co noc spać spokojnie przez osiem godzin; tyle, że utracili ową żywość mięśni i zmysłów, której promień dostarczał im w tak niewytłumaczalny sposób.

Cześć, mam na imię Oktawia i zapraszam Cię do lektury mojego bloga. Jestem hobbystką i takie tematy właśnie będą się tu pojawiać. Mam nadzieję, że mój styl przypadnie Ci do gustu 😉

Promień brał swój początek w jednym z rogów małego pokoju

Przechodził przez szafę ustawioną w przeciwległym rogu, następnie przez ścianę, grubą na 40 cm, przedostawał się do pokoju moich przyjaciół, przechodził tuż nad ich łóżkiem, na skos, to znaczy – trafiał pierwszego napotkanego śpiącego na wysokości głowy, a drugiego na wysokość dołka żołądkowego, po czym zamierał w kaloryferze centralnego ogrzewania umocowanym na ścianie, który z pewnością grał rolę uziemienia. Promień nie wydostawał się z domu. Postanowiłem sprawdzić, skąd się w domu brał. Stwierdziłem, że wystrzeliwuje ze stoku w angielskim podwórku. Aby się go pozbyć, należało albo unieszkodliwić jego źródło, albo odesłać go do ziemi, zanim dostanie się do wnętrza domu. To drugie rozwiązanie było oczywiście prostsze. I je właśnie wybraliśmy. Na paliku wbitym w stok w miejscu, z którego wychodził promień, nawinęliśmy przewód z czerwonej miedzi (zwany elektrolitycznym) o przekroju 10 czy 12 mm, tak aby utworzyć 7 spiral (czy to w Nauce, Symbolice czy też Magii, cyfra 7 ma zawsze duże znaczenie i jest zawsze skuteczna), przy czym ostatnia spirala kończyła się uziemieniem. W ten sposób promień, złapany w pułapkę zwojów, zamiast przechodzić przez dom został odesłany, zanim nawet zdążył zaszkodzić jego mieszkańcom, do głębokości, z których pochodził. Moi znajomi mogą teraz co noc spać spokojnie przez osiem godzin; tyle, że utracili ową żywość mięśni i zmysłów, której promień dostarczał im w tak niewytłumaczalny sposób.

Cześć, mam na imię Oktawia i zapraszam Cię do lektury mojego bloga. Jestem hobbystką i takie tematy właśnie będą się tu pojawiać. Mam nadzieję, że mój styl przypadnie Ci do gustu 😉